KACZYZM – lata 2015 – 2019: polityka zagraniczna w 2016r.

Wystąpienie w Sejmie Witolda Waszczykowskiego – Ministra Spraw Zagranicznych – w dniu 29.01.2016r., przedstawiające zadania polskiej polityki zagranicznej w 2016r. wydało się niestety infantylne, a niekiedy sprzeczne wewnętrznie. Minister ukształtował obraz polskiej polityki zagranicznej pełną mrzonek i bierności, charakteryzujący się pomysłami nie przystającymi do obecnej sytuacji Polski, a podpartymi fobiami .

 

Czujność wobec wystąpienia ministra wzbudziły już jego jedne z pierwszych słów:

„Będziemy działać w duchu dewizy sformułowanej przez Pana Prezydenta Andrzeja Dudę na forum ONZ-etu: ‘Pokój poprzez Prawo, siła Prawa ponad prawem siły’”.  Przywołanie dewizy Prezydenta, który jest obwiniany na łamanie w Polsce prawa i wywołanie kryzysu konstytucyjnego ukazuje dwa aspekty rządów kaczystów: po pierwsze świadomą pogardę do fundamentów prawa w Polsce oraz jak bardzo zwartą formacją jest ten ruch, skoro następuje jej integracja wokoło człowieka, który dla interesu wyłącznie partii łamie Konstytucję.




Dalsze ideologiczne motywy ministra też budzą zdziwienie. Waszczykowski powiedział:   „(…) dla Rzeczpospolitej podstawą wspólnych interesów są przede wszystkim wartości,  które stanowią podstawę europejskiej cywilizacji. Tymi wartościami są przede wszystkim prawo rzymskie, filozofia grecka i etyka chrześcijańska, racjonalizm, dobro wspólne i respektowanie praw człowieka”. Szczytne idee, ale jak się mają do spraw zagranicznych i celów Polski w tychże sprawach? Być może Pan minister zaczerpnął wstęp z gotowca przygotowanego dla Ministra Sprawiedliwości?

W szczególności aspekt „dobra wspólnego”  dawał nadzieję na koncepcję i inicjatywę, której tak brakowało w dotychczasowej polskiej polityce zagranicznej.  Niestety pozostał on pustym hasłem, ponieważ Waszczykowski nie wykazał, żadnego „dobra” które Polska mogłaby budować z partnerami zagranicznymi.

Minister Waszczykowski tylko częściowo prawidłowo identyfikuje problemy z jakimi borykać się będzie obecnie nasz Kraj:  „W 2016 roku Polska będzie musiała zmierzyć się z trzema wielkimi kryzysami, które dotknęły Europę: z kryzysem bezpieczeństwa na naszym kontynencie, kryzysem sąsiedztwa oraz kryzysem samego projektu europejskiego” (…)Wskazane przeze mnie najważniejsze problemy mają charakter złożony i długotrwały. Nakładają one na polską dyplomację obowiązek wzmożonej aktywności, tak by Polska mogła niwelować pojawiające się zagrożenia. Dlatego też powtórzę to, co mówiła Pani Premier przedstawiając w listopadzie swoje expose przed Wysoką Izbą – priorytetem polskiego rządu będzie w najbliższych latach zapewnienie państwu i obywatelom szeroko rozumianego bezpieczeństwa”.

Mając na uwadze zamachy terrorystyczne we Francji, agresywność muzułmańskich imigrantów, kryzys bezpieczeństwa należy uznać za fakt. Podobnie, chociaż w mniejszym stopniu, za w miarę trafne spostrzeżenie należy uznać  kryzys projektu unijnego , ale pod warunkiem iż weźmie się tylko pod uwagę postawę Wielkiej Brytanii, a właściwie premiera Camerona, grożącego wyjściem z Unii. Jeżeli Waszczykowski, co jest prawdopodobne, bierze pod uwagę antyunijną postawę węgierskiego premiera Orbana i jego proputinowskie sympatie i jednocześnie wskazuje się Węgry jako jednego z głównych partnerów do budowy nowego ładu w naszym regionie, to  postawę taką uznać należy za skrajnie niedorzeczną i niebezpieczną dla Polski. Brak szczegółowego uzasadnienia dla kryzysu sąsiedztwa też należy uznać za celowe wzbudzanie w naszym społeczeństwie poczucia strachu i ciągłego zagrożenia – tym bardziej, że takie stanowisko ministra poprzedzone było akcją kaczystowskiego wojewody zachodniopomorskiego, zapowiadającego kontrole na naszej zachodniej granicy, na której … nic się nie dzieje. Jeżeli uznać, że kryzys sąsiedztwa dotyczy wprowadzenia  zawieszenia układu Schengen przez niektóre państwa Unii  w wyniku kryzysu imigracyjnego, to byłoby to  niewłaściwe powiązanie przyczyn i skutków. Chyba, że chodzi o kryzys sąsiedztwa Polski z naszymi sąsiadami? Niestety minister tego nie wyjaśnia.

Witold Waszczykowski u podstaw naszego bezpieczeństwa widzi jedynie wartości militarne: „Podstawą polskiego, europejskiego i transatlantyckiego bezpieczeństwa pozostaje Sojusz Północnoatlantycki. W związku z pogarszającą się sytuacją na wschodniej i południowej flance, rolą Sojuszu będzie wzmocnienie funkcji odstraszania oraz zdolności do kolektywnej (solidarnej) obrony przed napaścią z zewnątrz. Liczymy na to, że podobnie jak w przeszłości, również dziś NATO będzie zdolne do strategicznej adaptacji w zmiennych warunkach bezpieczeństwa i realiach geopolitycznych.(…)”

„Naszym celem jest dalszy rozwój współpracy w sferze bezpieczeństwa ze Stanami Zjednoczonymi. Zarówno współpracy dwustronnej, jak też na forach wielostronnych, a przede wszystkim na forum NATO (…).”

Jednocześnie wraca, jak się wydaje, do pomysłu Lecha Kaczyńskiego powołania wspólnych sił europejskich:

„Uznając pierwszoplanową rolę Sojuszu w utrzymaniu bezpieczeństwa transatlantyckiego, opowiadamy się za bliższą i bardziej efektywną współpracą NATO i Unii Europejskiej w rozwiązywaniu złożonych problemów międzynarodowych. Polska będzie się angażować w działania na rzecz wzmocnienia Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony Unii Europejskiej. Im więcej elementów obronnych tym lepiej. Z punktu widzenia polskiej racji stanu potrzebne jest wypracowanie na forum UE wspólnych mechanizmów szybkiej reakcji. Mam na myśli możliwość prowadzenia przez Unię Europejską misji pokojowych i stabilizacyjnych oraz zapewnienie w tym celu odpowiednich zdolności cywilnych i wojskowych.” Gdzie te misje maiłyby funkcjonować? Nie wiadomo. Jak miałyby te misje funkcjonować wobec aktualnych kryzysów Unii. Nie wiadomo. Nie odnosi się do pomysłu dyskutowanej obecnie europejskiej straż granicznej. Niestety pewnym jest, że mrzonki pana ministra, nie trafiają w żadne aktualne problemy Polski i Europy.

„W obecnym środowisku bezpieczeństwa szczególnego znaczenia nabiera współpraca regionalna z naszymi partnerami nordyckimi, bałtyckimi oraz z Grupą Wyszehradzką. Poprzez tę współpracę powinniśmy uwrażliwić zarówno NATO jak i UE na północno-wschodni wymiar bezpieczeństwa Europy. W tym roku oddajemy, razem z partnerami wyszehradzkimi, do dyspozycji Unii grupę bojową, zdolną do szybkich działań interwencyjnych. W jej skład wchodzi obecnie niespełna 4 tys. żołnierzy, w tym połowa z Polski.” Pytanie zasadnicze: czy taką gotowość wykazują państwa grupy wyszechradzkiej? Nie wiadomo. Pomysł, zrealizowany, batalionu polsko-litewsko-ukraińskiego stworzony w bliżej nieokreślonym celu, oddany do dyspozycji Unii, jest zdaje się obecnie problemem typu „co zrobić z niechcianym prezentem?”. Czy batalion taki można wykorzystać do ochrony Ukrainy? Nie. Do ochrony unijnych granic? Również nie. Do czego zatem przyda się wspólnocie europejskiej taki prezent? Nie wiadomo.

„Nie tylko członkowie Sojuszu, ale także państwa partnerskie NATO, doświadczają wyzwań i zagrożeń współczesnego środowiska bezpieczeństwa. Chcemy rozwijać i pielęgnować współpracę z tymi państwami, wzmacniać ich poczucie bezpieczeństwa. W tych kategoriach myślimy przede wszystkim o partnerach z najbliższego otoczenia NATO, takich jak Finlandia, Szwecja, Ukraina, Mołdawia, Gruzja, ale też myślimy o Libanie, Jordanii czy Iraku. Nie mniej ważne jest podtrzymywanie więzi z bliskimi politycznie, silnymi partnerami położonymi nieco dalej, takimi jak Australia, Japonia czy Republika Korei.” Jak bardzo absurdalne są nasze militarne powiązania z Australią, Japonią i Koreą Południową, wie każdy przynajmniej na tyle inteligentny człowiek, aby spojrzeć na globus..
„Wraz z partnerami regionalnymi uwzględnimy wszelkie pozytywne aspekty Partnerstwa Wschodniego oraz dodamy nowe elementy, które przyczynią się do zwiększenia współpracy regionalnej. Rozpocząłem już na ten temat rozmowy ze swoimi partnerami ze Szwecji, Finlandii, Litwy i Rumunii.” – Waszczykowski pomija jeden fakt: Ukraina objęta „partnerstwem wschodnim” nie chce rozmawiać z Polską, której nie ufa, a współpracuje z Niemcami. Ślepe zapatrzenie w program, który owszem był inspiracją działań Unii na wschodzie, ale również nie przystaje już do aktualnych problemów Unijnych.

„W interesie Polski i Europy leżą pragmatyczne i rzeczowe stosunki z Federacją Rosyjską. Nie jest to łatwe zadanie, zważywszy na odmienność podejścia do stosunków międzynarodowych, które nasi sąsiedzi traktują nie jako sferę współpracy, ale jako sferę geopolitycznej rywalizacji, w której uprawnione jest stosowanie siły (…) Z myślą o Rosji powtórzę słowa Prezydenta Andrzeja Dudy: „Polska nie ma odwiecznych wrogów”. Mimo trudnej historii udało się zbudować „relacje przyjaźni” z Niemcami.”  Ten cudzysłów, zapisany w stenogramach sejmowych Sejmu, w odniesieniu do kaczystowskiej polityki wobec Niemiec, jest bardzo wymowny. Niestety przedstawia fobię kaczystowskiego ruchu wobec naszego zachodniego sąsiada, którą widać w pozostałych nielicznych niemieckich wątkach  ujętych w przemówieniu ministra.




„Polska dyplomacja będzie uczestniczyć w tworzeniu solidarnej i konsekwentnej polityki Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego wobec Rosji. Nasze spójne stanowisko winno brać pod uwagę rosyjskie postępowanie zarówno wobec Unii i NATO, jak i poszczególnych państw członkowskich, oraz naszych strategicznych partnerów. Nie sprzeciwiamy się zwołaniu Rady NATO-Rosja pod warunkiem, że jednym z tematów jej obrad będzie kwestia krymska i wojna na wschodzie Ukrainy.” – to interesujące, szczególnie w kontekście wymienionych później gestów, których oczekuje Polska. Niestety, Waszczykowski jednak nie przedstawił form współpracy w ramach Unii, ale jedynie .. brak sprzeciwu. Niestety, to kolejny przykład planowanej bierności i wycofywania się z aktywnej międzynarodowej polityki.

„Alternatywą sprawnie działającej i szanującej podmiotowość wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej jest bowiem system koncertu mocarstw, z którym Polska historycznie ma złe doświadczenia. Widzimy i wskazujemy zarazem to, co w projekcie europejskim jest wadliwe. Trudno o naszą akceptację dla odchodzenia przez UE od zasad traktatowych w poszukiwaniu doraźnych efektów, dla delegowania uprawnień decyzyjnych i wykonawczych w zakresie rozmaitych polityk do gremiów nieformalnych, dla decyzji podejmowanych bez konsultowania ich z pozostałymi partnerami. Widzimy próby przerzucania części skutków tych decyzji na państwa, które nie miały udziału w procesie ich wypracowywania, a które stawiane są potem przed faktami dokonanymi. Brak poszanowania równości i podmiotowości państw członkowskich Unii nie będących mocarstwami jest drogą błędną – osłabia wśród narodów europejskich wolę kontynuowania procesu integracji i podminowuje jej dotychczasowe osiągnięcia. W interesie Rzeczypospolitej leży spoistość Unii Europejskiej. (…)”

„Echem sporu o przyszły kształt Unii jest krytyka dokonujących się w Polsce przemian przez niektórych polityków europejskich. Faktycznie spór toczy się bowiem nie tyle o treść tej czy innej ustawy przyjętej przez polski parlament, lecz raczej o zakres ingerencji ze strony instytucji europejskich w wewnętrzne sprawy państw członkowskich. Innymi słowy chodzi o zakres suwerenności Rzeczypospolitej i innych państw członkowskich” –  Zamieszczone dwa przykłady to kolejny wyraz fałszywej postawy jaką okazują kaczystowscy prominenci. Waszczykowski podkreśla spoistość Unii i jej walor dla Polski, a jednocześnie odmawia wglądu, ba, nawet zarzuca integrację – na jakiej podstawie? – w sprawy Polskie. Czy zatem ta spoistość Unii ma odbywać się wyłącznie poprzez akceptację kaczystowskich wartości? Sam pomysł powołania się na rzekomą ingerencję Unii w sprawy polskie jest pomysłem adresowanym na polskich wyborców i jest konsekwentnym sposobem budowania wśród nich strachu i obaw.

„Obecny rząd będzie prowadził politykę regionalną wyrastającą ze szczególnego położenia Polski w Europie. Nasz kraj łączy dwa wielkie obszary europejskie – szeroko pojęty region Morza Bałtyckiego i Europę Środkową z państwami bałtyckimi po Morze Adriatyckie. Nie tylko będziemy obecni w różnych formatach współpracy w ramach poszczególnych regionów, ale będziemy również dążyć do tego, by za pośrednictwem naszego kraju północ i południe Europy były sobie bliższe, aby stworzyły nową tożsamość regionalną w ramach Unii Europejskiej. W sferze politycznej przejawem takiego myślenia jest wspomniany szczyt dziewięciu przywódców środkowo – europejskich zorganizowany w Bukareszcie z inicjatywy Polski i Rumunii – naszego ważnego sojusznika regionalnego. W sferze gospodarczo-komunikacyjnej będziemy dokładać starań, by w dziedzinie rozwoju infrastruktury klamrą łączącą różne części Europy stała się Via Carpatia. Będziemy też zabiegać i promować dalsze inicjatywy infrastrukturalne wśród państw połączonych masywem Karpat. Grupa Wyszehradzka, budowana na wzór i korzystająca z doświadczeń Beneluxu, stanowi sprawdzony element architektury europejskiej i format wspólnej reprezentacji interesów regionu Europy Środkowowschodniej. Obchodzony w bieżącym roku jubileusz ćwierćwiecza istnienia Grupy uświadamia nam skalę sukcesu naszego regionu. Polska obejmie w niej roczne przewodnictwo od połowy 2016 r. – w jego ramach będziemy dążyć do zwiększenia skuteczności współdziałania, w szczególności w kwestiach agendy europejskiej, obronności, bezpieczeństwa energetycznego, polityki spójności i infrastruktury” .  Jak mantrę Waszczykowski przywołuje pojęcie Grupy Wyszechradzkiej, tylko konsekwentnie nie dostrzega jej nieprzydatności. Pobrzmiewa idea międzymorza, tak znienawidzonego przez Czechów i Ukraińców. Doprawdy mrzonki ministra zaślepiają go zupełnie..

„Będziemy utrzymywać dialog i regularne konsultacje na różnych szczeblach z najważniejszymi partnerami europejskimi – w pierwszej kolejności z Wielką Brytanią, z którą łączy nas nie tylko rozumienie wielu ważnych elementów agendy europejskiej, ale także podobne podejście do problemów bezpieczeństwa europejskiego..” – Czyż nie jest to największy błąd Waszczykowskiego? Oszukani przez Brytyjczyków zostaliśmy w 1939, 1945… Ponadto Wielka Brytania nie zrobiła nic, by chronić integralność Ukrainy, którą gwarantowała w 1994r. Jednocześnie minister, deklarując interes Polski w spójności europejskiej, chce opierać się na kimś, kto głośno deklaruje chęć wyjścia z Unii! Głupota, czy obłuda?

„(…)Ale jest to też dobra okazja do małego remanentu spraw sąsiedzkich. Kontakty polsko – niemieckie będą miały się jeszcze lepiej, jeśli będzie im towarzyszyć szczerość i otwartość, a nie udawana czasem powierzchowna koncyliacyjność” – jakie udawanie nie wchodzenia w konflikty ? A po drugie: jakie mamy konflikty z Niemcami?! Dostęp do portu w Szczecinie przez zbudowanie rurociągów – jako główna zadra akcentowana przez kaczystów – da się załatwić działaniami na szczeblu Komisji Europejskiej. Jakiego i jak przebiegającego remanentu oczekuje Waszczykowski? Nie wiadomo.

Oprócz zarzutu infantylności o planach ministra Waszczykowskiego można mówić również w kontekście braku współdziałania z prezydentem. W jaki sposób zapatruje się  minister na współpracę z Chinami, w których pod koniec ubiegłego roku był prezydent? W wystąpieniu premiera również były poważne niedopatrzenia. Gdzie szanse na współpracę z Iranem, z którym świat zachodu nawiązuje już kontakty?

Infantylizm i bierność to wszystko co minister zaoferował, podlane niemiecką fobią.
Jak z tak nieprzewidywalnym ministrem mogą współpracować nasi partnerzy?