Problem lustracji i rozliczania po obaleniu komunizmu pojawił się w latach 1991 – 92 i wcale nie był pomysłem wywodzącym się z otoczenia braci Kaczyńskich. Sprawa lustracji w Polsce do świadomości obywateli wypłynęła przy tzw. listach Milczanowskiego (rok 1991) i Macierewicza (rok 1992). Obaj panowie w owym czasie ani nie podlegali pod braci Kaczyńskich, ani nie współpracowali z nimi. Dlatego wydaje się, że pomysł taki został przez Kaczyńskich podchwycony, adoptowany i dopiero po zerwaniu współpracy z Wałęsą. Stał się idée fixe Jarosława i podstawą budowy doktryny kaczyzmu.
Pomysł lustracji bynajmniej wynikał z potrzeby zadośćuczynienia ofiarom poprzedniego systemu, a z chęci wykorzystania tejże lustracji do walki z oponentami politycznymi (przede wszystkich Wałęsą) w formie ślepej furii i bezwzględnego deprecjonowania osób o innych poglądach, co jest jedną z charakterystycznych cech kaczyzmu.
Przykład takiej postawy podaje sam Jarosław Kaczyński. W „Alfabecie braci Kaczyńskich” [1] czytamy:
„- Dlaczego sprawa lustracji jest dla Pana aż tak bardzo ważna?
– Na działanie jakiegoś centralnego esbeckiego układu w III Rzeczpospolitej dowodów żadnych nie mam. A z drugiej strony gdyby lustrację rozszerzyć. ona by dotknęła elit: środowisk dziennikarskich i literackich. I zaczęłaby zmieniać stosunki społeczne. To jest kwestia moralnej jakości naszego życia społecznego. Wpływ ludzi dawnych służb tę jakość pogarsza. Jest problem sieci powiązań – polityce, administracji, biznesie, także mediach. To trzeba ujawnić i te sieci przeciąć. (…)”
Podkreślam wypowiedź: „Na działanie jakiegoś centralnego esbeckiego układu w III Rzeczpospolitej dowodów żadnych nie mam.” W roku 2010, po 21 latach udziału w życiu politycznym, po latach sprawowania władzy, obecny lider twierdził, iż żadnych dowodów na „układ” nie ma! Jak ocenić zatem skuteczność jego działań jako polityka?
Czytajmy dalej, przy braku dowodów na „układ” Jarosław Kaczyński snuje wizje, że coś, co być może nie istnieje, wpływa i pogarsza moralną jasność naszego życia (również bez dowodów) a na pewno należy to ujawnić i niszczyć. Ze smutkiem dochodzę do wniosku, iz takie podejście jest absolutnie nieracjonalne i napewno odbiega od rzeczywistości. Dlaczego? Bo nie agenturalna działalność ludzi z SB kształtowała ostatnie 25 lat, a „nomenklaturowa prywatyzacja”, z którą Kaczyńscy w żaden sposób nie próbowali walczyć.
Podkreślam również terminologię użytą przez Jarosława Kaczyńskiego: „moralna jakość”. Oburzające jest powoływanie się na „moralność” przez kogoś, kto korzystając z nepotyzmu dostaje pracę [2]. Jakże cyniczne jest powoływanie się na moralność przez kogoś, kto w pełni świadomie dla własnych korzyści współpracuje z agenturą SB (Wałęsa) co omówię w innym wątku.
Jak zatem ocenić powrót do „demonów lustracji” w 2016r. ? Czy nie jest to wyłącznie próba straszenia społeczeństwa rzekomymi układami, na które nie ma dowodów? Straszenie tylko w celu utrzymania władzy, a nie zadośćuczynienia krzywd wyrządzonych przez system komunistyczny? A może jest to maskowanie nieudolnosci swoich działań z lat 1991-94, nieudolności swoich rządów w latach 2005-7 , a przede wszystkim nieznajomości nie zawsze uczciwych procesów biznesowych, w których Kaczyści się nie potrafili się znaleźć?
[1] Alfabet braci Kaczyńskich, Wywiad-rzeka przeprowadzony z Lechem i Jarosławem Kaczyńskim, rozmawiali Michał Karnowski i Piotr Zaremba, Wydawnictwo m, Kraków 2010
[2] KACZYZM – protoplaści: protekcja mamy, Marek Ścisły, Ścisły – wersja 4.0, mój ślad w przestrzeni … publicznej, 2016