Kiedy Mikołaj zaczął dysponować majątkiem odziedziczonym po rodzicach szybko dokonał kilku spektakularnych wyczynów, które zbudowały jego legendę. Podkreślam, legendę, nie baśń!
Kiedyś dowiedział się o ojcu, który chciał swoje trzy córki musiał wysłać na ulicę, by jako prostytutki zarabiały na swoje utrzymanie i posag. Mikołaj nie szukał splendoru, ani też nie chciał krępować rodziny swoją pomocą, dlatego pod osłoną zakradł się do ich domu i podrzucił trzy bryły złota. Po jednej dla każdej z dziewcząt. W ten sposób uratował ich cześć i cnotę oraz tradycja podrzucania prezentów nocą. Mikołaj zyskał również znak rozpoznawczy: w ikonografice przedstawiany jest z trzema złotymi kulami.
Jego pobożność i miłosierdzie podbiły serca wiernych, którzy wybrali Mikołaja na biskupa Miry.
Wiele lat spędził w więzieniu, kiedy w czasach cesarza Dioklecjana chrześcijanie byli prześladowani. Nigdy nie był sługą władców. Kiedy Konstantyn zalegalizował chrześcijaństwo wielokrotnie wstawiał się za więzionymi: między innymi od kary śmierci wybawił niesłusznie oskarżonych urzędników.
W 325 roku brał udział w Soborze Nicejskim, który uznał boskość Chrystusa i przyjął ustalone wyznanie wiary. To wyznanie nie zostało zaakceptowane przez dwóch biskupów – zwolenników Ariusza. Według legendy to właśnie biskup Mikołaj spoliczkował Ariusza. Więc teraz nie dziwcie się, że Mikołaj nieraz podrzuca … rózgi.
Z powyższych powodów Mikołaja uznaje się za patrona dzieci, więźniów i sędziów, a także obrońców wiary. A dlaczego jest też patronem podróżników i żeglarzy?
Podczas pielgrzymki do Jerozolimy z morskiej otchłani uratował bowiem trzech marynarzy, a jednego z topielców wskrzesił. W Prawosławiu Mikołaj zwany jest Cudotwórcą i przedstawiany jest w towarzystwie trzech młodzieńców w wodzie.

