Mikołaj – odkrywanie świętości. Cz. 1 – Demaskacja

Święty Mikołaj to nie błazen w czerwonym kubraku. Nie ma też sań i reniferów!

Drogie dzieci! Czy znów napisaliście list do Mikołaja i … nie otrzymaliście oczekiwanych prezentów? Ha! Bo prawdopodobnie piszecie na niewłaściwy adres!

Czy zdarzyło się Wam pisać na adres Rovaniemi, stolica prowincji Laponia w Finlandii? Uuuu.., bardzo nieprawidłowy adres. Miejsce to, jako siedzibę Mikołaja, wskazali  Finowie tuż po roku 1940, kiedy przegrali wojnę z ZSRR. A miało ono zastąpić pierwotne sioło Świętego, którym była położona nieopodal koła podbiegunowego góra Korvatunturi. Dlaczego doszło do zamiany? Jak zwykle wszystkiemu winna polityka.  Góra ta, w owym 1940 roku,  znalazła się po wojnie fińsko-sowieckiej na granicy obu zwaśnionych krajów,  przez co nie nadawała się już na miejsce globalnej „produkcji” prezentów. Dlatego należało przenieść rezydencję Mikołaja w bezpieczne miejsce. A szkoda, bo Rovaniemi już jest tylko zamiennikiem pierwotnej legendy, która … też została wyssana z palca.

Przypatrzmy się pierwotnej siedzibie Mikołaja. Korvatunturi oznacza dosłownie: wzgórze-ucho. Pięknie! Kto jak nie Mikołaj wsłuchuje się w dziecięce życzenia?! Sęk w tym, że miejsce to „odkrył” w latach dwudziestych XX w. fiński radiowiec Markus Rautio. Ale to „odkrycie” to czysty wymysł dziennikarza, który musiał ulokować Świętego gdzieś w mroźnym i śnieżnym klimacie, gdyż ten od początku XIXw. posługiwał się saniami i reniferami.

Dlaczego od XIXw. ? No coż, w owym czasie, a dokładnie w 1822r. pojawia się poemat Clemensa Clarka Moore’a, w którym Mikołaj pędzi w saniach zaprzęgniętych w renifery. Ale to też absolutny wymysł, który miał, Wam dzieciaczki, „wyjaśnić” dlaczego Święty w jedną zimową noc obskakuje tak szybko i tak wiele domów.

Jak sami widzicie w wizji zimowego Mikołaja nie ma krzty prawdy. Dlatego nie wierzcie też, że adres: Santa Claus, North Pole Hoh Oho w Kanadzie też jest prawdziwy. Albo że jest nim Drobak w Norwegii.  To Norwegowie i Kanadyjczycy pozazdrościli Finom komercyjnego sukcesu i podsuwają Wam fałszywe adresy!

Zauważcie, że ta wizja zimowego północnego Mikołaja średnio sprawdza się w tropikach. Ale i tam dochodzi do modyfikacji jego postaci: np. w Polinezji renifery zostały zastąpione łodziami – współcześnie już motorowymi.

Lecz któżby przypuszczał, że łodzie są bliższe prawdziwemu Mikołajowi, a Święty Mikołaj to nie błazen w czerwonym kubraku? Nie ma też sań i reniferów!

Ale o tym już w następnym odcinku…