Bolesław Śmiały – rehabilitacja. Cz. 2: Kult przesłonił fakty

Aby biskup Stanisław zyskał miano świętego, oprócz męczeńskiej śmierci i przypisywanych mu cudów należało wykazać pośmiertny kult wynoszonego na ołtarze. Niestety, bez najmniejszych skrupułów, legendę Stanisława zbudowano kosztem i w opozycji do Bolesława Śmiałego.

W miarę jak narastał kult Stanisława, akcentowano konflikt jaki wywiązał się pomiędzy biskupem a królem, a co więcej, tworzono obraz króla Bolesława jako rozwiązłego okrutnika, świętokradcy i szaleńca. Mimo że najbliższe obu postaciom źródła – kroniki Galla Anonima – określały  władcę bardzo pozytywnym przydomkiem: Szczodry. Z czasem przydomek ten zastępowano określeniem Śmiały, co miało uwypuklać rzekomy występek Bolesława przeciwko biskupowi. W tradycji historiograficznej stopniowo przemilczano rzeczywiste zasługi władcy jako reformatora i kontynuatora polityki pierwszych Piastów.

Już sama śmierć Stanisława, kiedy przejdziemy z poziomu kultu i związanych z tym opowieści na poziom samych źródeł historycznych,  okaże się zdarzeniem, które rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi. A przecież jedynie fakty zawarte w źródłach mogą stanowić punkt wyjścia na temat spekulacji nad wątkiem śmierci biskupa.

Do dziś całą wiedzę na temat Stanisława zbudowano na bajkowych żywotach przedstawiających go jako człowieka pełnego heroizmu i poświęcenia wobec diecezjan. Tymczasem źródła z czasów mu współczesnych podają bardzo niewiele: znamy jego datę śmierci, datę objęcia stolca biskupiego w Krakowie i tyle. Najdawniejszym i pierwszym źródłem do żywotu św. Stanisława są roczniki, czyli notatki według kolejności lat od najdawniejszych wydarzeń, które za czasów arcybiskupa Arona (zm. 1059) zostały przywiezione do Krakowa. O Świętym Stanisławie pisali – już dziesięciolecia po jego śmierci: pierwszy historyk polski, Anonim, zwany potocznie Gallem (ok. 1112), i obszernie przytaczany już bł. Wincenty Kadłubek (zm. 1223), który jako biskup krakowski miał za zadanie wywyższyć swojego poprzednika, a nie zdać o nim rzetelnej relacji.

Kiedy zestawimy wiadomości na temat obu bohaterów dramatu i obedrzemy je z późniejszej – o dziesiątki lat – tendencyjnej propagandy  oraz odtworzymy warunki w jakich obaj działali, wyłoni się obraz nie tylko odmienny od tego, który utrwalił tradycja kościelna, co przede wszystkim dający możliwość odwrócenia skali ocen obu postaci!

Powiązane:
Bolesław Śmiały – rehabilitacja. Cz.4: pomówiony i oczerniony … plagiatem
Bolesław Śmiały – rehabilitacja. Cz. 3: Naprawdę szczodry
Bolesław Śmiały – rehabilitacja. Cz. 1: Święty na zamówienie