
Zbigniew Ziobro Foto: Wojciech Kusiński/Polskie Radio
Swoją popularność Zbigniew Ziobro zbudował na krytyce polskiego sądownictwa czy elit i wszytko wskazuje, że nie porzucił swoich metod.
Prawnik z wykształcenia, który swoje branżowe doświadczenie ograniczył wyłącznie do aplikacji prokuratorskiej w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach, od początku swojej kariery budował swoją pozycję na najbardziej prymitywnej metodzie zdobywania popularności: populistycznej krytyce sądownictwa w Polsce, żądaniu zaostrzania kar, medialnym procesom i osądom.
Przez lata swojej publicznej egzystencji, obecny minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny, kreował się jako zwolennik kary śmierci. Do swojej filozofii karania powrócił w wywiadzie dla Polskiego Radia [1], w którym powiedział: „Kara śmierci, w przypadku sprawców czynów najokrutniejszych, którzy są skrajnie zdemoralizowani, np. morderca dzieci na tle pedofilskim, który ze szczególnym okrucieństwem gwałci, a potem morduje, jest karą sprawiedliwą”.
Wypowiedź ta, być może nie budziłaby kontrowersji, gdyby nie fakt, iż obecna koalicja rządząca nie ukrywa swych katolickich inklinacji. Można byłoby oczekiwać, iż minister tejże koalicji mieć będzie na uwadze nauczanie papieża Jana Pawła II i jego krytykę kary śmierci wyrażoną w encyklice Evangelium Vitae. Tak się, jak widać, nie dzieje, co można uznać za typową dla kaczystów hipokryzję lub pochwalić za wyraz samodzielności i suwerenności.
Jednak prokurator/minister Ziobro odrzucając religijną wykładnię daje wyraz typowej kaczystowskiej megalomanii, czego dowodem jest łączenie problemu kary śmierci z krytyką Unii Europejskiej , krytyką polskiego sądownictwem i … artysty Romana Polańskiego. Niestety, w swoim zaślepieniu, wpada w pułapkę swojej pokrętnej logiki.
Ziobro mówił: „(…) ale jedno, to jest moje przekonanie, co do sprawiedliwości takiej kary i skuteczności, w sensie, że taki sprawcza nigdy żadnego dziecka nie skrzywdzi tak okrutnie…”. Uwaga! Pan Ziobro łączy sprawiedliwość i skuteczność w jednym i akcentuje, iż tylko śmierć jest w stanie skutecznie zapobiec kolejnym krzywdom. Czy polski minister sprawiedliwości nie wierzy, iż polski system penitencjarny jest wstanie skutecznie zapobiegać dalszym krzywdom chociażby w postaci kary dożywocia? Co zrobił, aby taką skuteczność wprowadzić, oprócz lansowania prymitywnego procederu znanego w historii pod nazwą „ostatecznego rozwiązania”? Dlaczego Pan Ziobro, lansując dolegliwość w postaci śmierci, kierując się źle rozumianą skutecznością, skutecznie odbiera skazanemu szansę na żal i zadośćuczynienie, a kryminologom zbadanie przyczyn działania i motywów zbrodniarzy? Niestety, z takim prymitywnym podejściem, bliżej mu do mechanicznego kata, niż organizatora systemu sprawiedliwości.
Lansując pomysł przywrócenia kary śmierci wyraził ubolewanie, że przez fakt przynależności do Unii Europejskiej, takiej kary wprowadzić nie można:
„ (…) ale drugą rzeczą są możliwości praktyczne wprowadzenia jej w życie: jesteśmy w Unii Europejskiej i trzeba przyjąć do wiadomości, nie można ludzi oszukiwać, chodząc po ziemi, trzeba ten fakt uwzględnić, nie jesteśmy w stanie, czy nam się podoba, czy nie, w tej chwili takiej kary wprowadzić”. Proszę zwrócić uwagę, iż Ziobro w tym momencie korzysta z kaczystowskiej metody budowania zagrożenia wynikającej z przynależności do Unii Europejskiej, która – w domyśle – nie pozwoli wprowadzić tego co dla „nas” dobre. To użycie „nam” ma na celu uwiarygodnić jego pomysły uśmiercania skazańców, gdyż pokazuje, iż nie jest osamotniony w swoich propozycjach. Jednocześnie znów widać klasyczny kaczystowski podział na „my” i „oni”.
Złowrogo w ustach kaczysty pobrzmiewa też wtrącenie „w tej chwili”.
Ziobro dość swobodnie od kary śmierci przechodzi do kwestii przedawnienia i nawiązuje do „bronionego przez śmietankę towarzyską” Romana Polańskiego: „Pojawiły się często argumenty, co do pana Polańskiego, że nie należy go ścigać, bo sprawa się w polskich warunkach przedawniła. Proszę zwrócić uwagę: w Stanach się nie przedawniła. Tam są inne zasady ochrony dzieci i ścigania tych, którzy dopatrują się przestępstw.”. Zatrzymajmy się na tym sformułowaniem i zapytajmy: dlaczego polski minister sprawiedliwości kieruje się prawem Stanów Zjednoczonych?! Dlaczego przedstawiciel polskiego rządu nie kieruje się dobrem polskiego obywatela i polskim prawem? Odpowiedź jest prosta: stanowisko Zbigniewa Ziobry odzwierciedla kaczystowską doktrynę walki z niezależnym sądownictwem – ośmielającym się wyrażać stanowisko odmienne od kaczystów – i elitami – nie wywodzącymi się z grona tychże.
Ziobro kontynuuje: „(…) Dlatego podjąłem decyzję dotyczącą pana Polańskiego, w której to sprawie sąd krakowski zdecydował o niewydawaniu Polańskiego Stanom Zjednoczonym”. I rzeczywiście, kilka godzin po wywiadzie kaczystowskiego ministra na stronie internetowej Prokuratury Krajowej, mogliśmy przeczytać, że w ocenie ministra sprawiedliwości Sąd Okręgowy w Krakowie, który odmówił wydania Romana Polańskiego, w rażący sposób naruszył umowę o ekstradycji zawartą pomiędzy Polską a USA. I w tym sformułowaniu widać pełnię kaczystowskiej ideologii: mimo iż to nie państwo potencjalnie pokrzywdzone decyzją polskiego sądu skarży się, wyręcza go polski minister odpowiedzialny za ochronę polskich obywateli. Kaczysta Ziobro wnosząc o kasację domaga się wydania polskiego obywatela obcemu państwu, aby – pod pozorem źle pojętej sprawiedliwości – zwalczać bliżej nieokreślone, ale na pewno obce sobie elity, przy okazji ośmieszyć niezależny od kaczystów sąd.
Żródła:
[1] Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro: kieruję kasację ws. Romana Polańskiego, PolskieRadio.pl, Jedynka, Sygnały dnia, 31.05.2016,
Podobne: